Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślimak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślimak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2013

Super moce



Milka obudziła się w bardzo złym humorze.
  • No gdzie to nasze śniadanie – mruczała pod nosem przestępując z łapy na łapę.
  • Nie przesadzaj babcia dopiero zabrała nosze miski. Zaraz nałoży pyszną karmę i wyniesie ją dla nas – zganiła ją Pyza.
  • Strasznie długo to trwa – nadal marudziła Milka.
  • Co cię dzisiaj ugryzło? - zapytała Pyza bacznie przyglądając się siostrze. Milka nie zdążyła jej odpowiedzieć, bo właśnie otworzyły się drzwi i babcia postawiła przed nimi wypełnione po brzegi psie miski. Przez chwilę słychać było miarowe mlaskanie.
  • Wcale się nie najadłam – stwierdziła Milka wylizując resztki – chyba jakoś mało tego dzisiaj było. - dodała jeszcze i pobiegła w stronę oczka wodnego. Pyza popatrzyła za nią ze zdziwieniem kiwając głową.
  • Przecież więcej by się już nie zmieściło do naszych misek – mruknęła i znów zajęła się swoim śniadaniem.
Milka biegała po ogrodzie nadal jakaś poddenerwowana.
  • Co się z tobą dzieje? - krzyknęła za nią jej koleżanka myszka, próbując ją dogonić .
  • Zatrzymaj się na chwilę – pisnęła jeszcze zziajana. Milka zatrzymała się niechętnie.
  • Może się w coś pobawimy? - zaproponowała myszka, wciąż ledwo łapiąc oddech. Milka zastanowiła się nad propozycją koleżanki.
  • Nie chce mi się – odparła w końcu i znów zaczęła biegać.
  • Co ją ugryzło? - już drugi raz tego dnia usłyszała to pytanie, ale nawet nie zadała sobie trudu by na nie odpowiedzieć. W końcu zmęczona tym bieganiem ułożyła się na tarasie. Drzwi do mieszkania babci były otwarte, a w pokoju bawili się jej dwaj wnukowie.
  • Kupiłam wam samochodziki spider-mana – mówiła babcia wręczając chłopcom dwa nowe resoraki.
  • A kto to jest spider-men? - zapytał młodszy Arturek.
  • Nie wiesz? - zdziwił się Igorek. - To taki superbohater. Jak był chłopcem to ugryzł go pająk i teraz ma specjalne moce. Umie robić pajęczynę, ale taką bardzo mocną, i dzięki niej może się szybko przemieszczać. Może też chodzić po ścianach i po suficie i jest bardzo silny – tłumaczył podekscytowany Igorek. - I teraz wszystkim pomaga – dodał jeszcze.
Arturek słuchał go z podziwem.
  • To ja będę tym spider-manem – zadecydował
  • Nie, to ja chcę być spider-manem, bo jestem starszy – zdenerwował się Igorek.
  • Nie kłóćcie się – wtrąciła się babcia.- obaj możecie być spider-manami, bo przecież każdy z was ma jego super samochód. Chłopcy spojrzeli na swoje nowe samochodziki i znów zaczęli bawić się razem. Milka jeszcze chwilę przysłuchiwała się jak dwaj mali superbohaterowie ratowali z opresji swoje pluszaki. W końcu jej wielkie oczy zamknęły się i słychać było tylko miarowe oddechy.
Słońce było już bardzo wysoko, gdy Milka się obudziła. Przetarła łapą zaspane oczy i zaraz przypomniała sobie rozmowę, jaką słyszała przed zaśnięciem. Potem przypomniała sobie, że Pyza i myszka pytały co ją ugryzło.
  • Ojej!– krzyknęła w końcu. - Zostałam superbohaterem!
  • Ciekawe czy mam jakieś super moce?– zastanowiła się. Najpierw przeciągnęła się, bo tak długie spanie w jednej pozycji spowodowało, że była trochę odrętwiała. Potem wstała i zaczęła biec, co sił w łapach. Nagle zobaczyła na swojej drodze ślimaka. Przeskoczyła go tak szybko, że pęd powietrza jaki wytworzyła, przeturlał go kawałek do tyłu. Biedny ślimak z przerażeniem ukrył się do swojej muszelki.
  • Ale jestem szybka! – pomyślała widząc to Milka i jeszcze przyśpieszyła kroku.

    Przebiegając obok ułożonego pod wiatą drewna kominkowego, nie wyrobiła na zakręcie i zahaczyła o jedno wystające polano. To niestety spowodowało lawinę innych ułożonych, jeden na drugim, kawałków. Hałas spadającego drewna wystraszył mieszkającą tam rodzinę myszek. Mama myszka i Tata myszka wraz ze wszystkimi dziećmi wybiegli szybko z norki.
    Przyglądali się właśnie porozwalanym kawałkom, gdy nagle nie wiadomo skąd, pojawiła się Milka i chwyciła ich wszystkich za ogonki.
    Po chwili biegła już, a z jej pyszczka zwisało sześć zdziwionych myszek. Nim zdążyły coś krzyknąć, Milka otworzyła pyszczek i wszystkie myszki wypadły na trawę.
  • Jestem superbohaterem i właśnie was uratowałam! – krzyknęła i już jej nie było. Myszki podnosiły się i rozcierały sobie obolałe miejsca.
  • Chyba muszę poskarżyć się Pyzie, na zachowanie twojej koleżanki – powiedział tata myszka do swojej córki. - Jej zabawa staje się niebezpieczna dla innych – wysapał otrzepując się z resztek trawy. Cała rodzina myszek bardzo oburzona ruszyła z powrotem do swojej norki. Rozglądali się jednak bacznie na boki, czy nie nadbiega znów Milka. Ale Milka była już na drugim końcu ogrodu. Na jednej z gałązek czereśni siedział tata drozd i przygotowywał swoje dzieci do sztuki latania.
  • Musicie rozprostować mocno skrzydełka. O tak – demonstrował , przyglądającym mu się z uwagą małym drozdom. Potem przeleciał parę gałązek dalej.
  • Teraz lećcie do mnie – nakazał. Maluchy były jednak tak przestraszone, że nawet nie drgnęły. Niestety przyglądała się temu Milka. Zaraz postanowiła im pomóc. Podskoczyła wysoko i chwyciła koniec gałązki na której siedziały małe ptaszki. Gałąź zatrzęsła się, a potem nie wytrzymała ciężaru uwieszonego pieska i pękła spadając na ziemię. Małe drozdy też zaczęły spadać. Na szczęście rozwinęły przy tym swoje skrzydełka. Przerażone, odbyły właśnie swój pierwszy lot.
  • Jestem superbohaterem i wam pomogłam! – krzyknęła widząc je, zadowolona z siebie Milka i już pobiegła dalej. Tata drozd nie był jednak taki zadowolony. Wręcz przeciwnie. Zdenerwowało go to, że Milka naraziła na niebezpieczeństwo jego dzieci.
Biały piesek ratował już niestety inne zwierzątka mieszkające w ogrodzie babci Doty. W okolicach rajskiej jabłonki leżało sporo małych, czerwonych jabłuszek. Mrówki, mające nieopodal mrowisko, przepychały jedno takie jabłuszko, by zrobić zapasy na zimę. Widząc je Milka chwyciła jabłuszko za ogonek. Przeniosła wraz z uczepionymi do niego i przerażonymi mrówkami.
Nad mrowiskiem upuściła je z takiej wysokości, że wbiło się robiąc w nim wielką dziurę. Nie poprzestała jednak na tym jednym jabłuszku. Przeniosła tak jeszcze kilka, rzucając jak popadnie, na mrowisko i demolując je przy tym doszczętnie.
Przerażone mrówki ogłosiły alarm. Gdy wybiegły na zewnątrz zobaczyły oddalającą się Milkę, która krzyczała :
  • Jestem superbohaterem i wam pomogłam!
Nad ogrodem babci Doty zaszło już słoneczko. Zmęczona po całym dniu Milka wracała do domu. Rozmyślała właśnie jak pochwali się siostrze swoimi nowymi mocami. Pod domem zastała jakiś wielki hałas. Zbliżyła się powoli planując znów kogoś uratować. Wyjrzała zza rogu i zobaczyła Pyzę, a wokół niej rodzinę myszek, rodzinę drozdów, ślimaki i mrówki. Wszyscy przekrzykiwali się jeden przez drugiego.
  • Chyba mnie chwalą – pomyślała i wyszła dumnie w ich kierunku. Nagle jednak usłyszała, co oni wykrzykują.
  • Zniszczyła nasze mrowisko! – krzyczały mrówki.
  • Chwyciła nas za ogonki i rzuciła na trawniku! – odezwała się wzburzona mama myszka.
  • Strąciła moje dzieci z gałęzi!
  • A mnie prawie stratowała przebiegając!
Milka nie mogła uwierzyć. Nikt nie był zadowolony z jej pomocy. Próbowała wyjaśnić, że stała się superbohaterem, bo przecież Pyza i myszka powiedziały, że coś ją ugryzło, ale nikt nie chciał jej słuchać. Na szczęście Pyza zrozumiała, że jej siostra miała dobre intencje. Udało jej się załagodzić konflikt i przeprosiła wszystkich. Obiecała też bardziej jej pilnować . Gdy wszyscy się rozeszli pozostało jej, wytłumaczyć Milce, że tak nie postępuje superbohater. Pomagając innym trzeba uważać, by nie stała się nikomu krzywda. Trzeba też zapytać, czy ktoś chce naszej pomocy. Milka słuchała siostry ze zdziwieniem, a gdy jeszcze okazało się, że nie stała się niestety superbohaterem była załamana. Ułożyła się na miejscu i nie chciała się ruszać. Pyza zaniepokojona jej stanem już miała zareagować, gdy do domu weszła córka babci Doty, Ania, niosąc na rękach małą Indię. Psinka uwielbiała się bawić z pieskami babci Doty. Od razu pobiegła do Milki i polizała ją po jej wielkim nosie.
  • Wiesz, jak będę duża, chcę być taka jak ty- powiedziała tak milutkim głosikiem, że Milka od razu się uśmiechnęła.
  • O nie, tylko nie to – pomyślała Pyza, ale nie powiedziała tego na głos, bo przecież bardzo kochała siostrę.

wtorek, 28 maja 2013

Jak zostać żabą



Słońce było już wysoko na niebie, gdy Milka wygramoliła się ze swojej kryjówki w tujach. Rozejrzała się naokoło, czy nie nadchodzi jej siostra. Nie ujrzawszy jej nigdzie, przeciągnęła się i ruszyła w kierunku misek, coś przekąsić.

  • Ale nudy- powiedziała do siebie. - Muszę koniecznie znaleźć kogoś, kto się ze mną pobawi – mruknęła i zajęła się jedzeniem. Nigdy nie zajmowało jej to wiele czasu, więc już po chwili stała nad pustą miską oblizując się swoim wielkim, różowym językiem. Nadal zastanawiała się nad towarzyszem zabaw. Pyzy wolała nie pytać, czy się z nią pobawi, bo wiedziała co odpowie na to jej starsza siostra.- Jesteś już taka duża, że powinnaś mi pomagać przy pilnowaniu, a nie ciągle myśleć o zabawie. Wzdrygnęła się na samą myśl o tym i znów rozejrzała się nerwowo. Uspokojona, postanowiła odwiedzić najpierw swoją koleżankę myszkę. Niestety w jej norce nie zastała nikogo.
  • Może pobawię się ze ślimakiem – pomyślała i już miała pędzić w jego kierunku, gdy przypomniała sobie, że zabawa z nim jest też nudna, bo ślimak bardzo wolno się rusza.
  • Muszę znaleźć sobie kogoś tak szybkiego i skocznego jak ja – stwierdziła. Gdy tak rozmyślała, do strumyka, płynącego nieopodal, przyleciało kilka wróbelków. Wskoczyły do wody i ochlapywały się nią, robiąc przy tym straszny hałas.
     To świetna zabawa – pomyślała Milka i pobiegła do nich. Niewiele myśląc wskoczyła w sam środek, robiąc przy tym wielką fontannę wody. Wróbelki natychmiast odleciały przerażone i oddalając się wykrzykiwały coś w stylu – co za niegrzeczny pies!, - nawet nie można się w spokoju wykąpać!, czy -patrz gdzie wskakujesz wielkoludzie! Po chwili ich szczebiotanie ucichło i tylko Milka, z bardzo zdziwioną miną została w strumyku. Zrezygnowana wyszła na trawę i otrząsnęła swoje futerko z wody.

  • Hej! Nie zamawiałyśmy prysznica – usłyszała nagle czyjś cieniutki głosik. Rozejrzała się dokładnie i na liściu, w oczku wodnym zobaczyła dwie, zielone żabki. Minki miały uśmiechnięte, więc odważyła się do nich zagadać.
  • Cześć! Ja jestem Milka – a wy jak się nazywacie.
  • Nie powiemy ci, bo nie możemy rozmawiać z nieznajomymi – po chwili odpowiedziała jej odważniejsza z żabek.
  • Ale ja wam się przedstawiłam i chcę się z wami pobawić – wyjaśniła im Milka.
  • Musiałabyś być żabą, bo my możemy się bawić tylko z żabkami. - tym razem zabrała głos druga z nich.
  • Ale ja jestem pieskiem – odparła Milka
  • No właśnie, więc nie możesz się z nami bawić – zarechotały żabki i zaczęły przeskakiwać z liścia na liść, strasznie się przy tym zaśmiewając. Biały piesek przyglądał się im z zazdrością. W końcu nie wytrzymał i odezwał się znowu.
  • To ja chcę zostać żabą. Ale nie wiem jak to zrobić. Żabki spojrzały bardzo zdziwione. Potem rechotały długo coś między sobą, aż wreszcie odezwała się jedna z nich.
  • Po pierwsze musisz umieć skakać tak jak my, z liścia na liść.
  • Po drugie – tym razem druga żabka zabrała głos – musisz umieć upolować muchę.
  • A po trzecie musisz być zielona – zawołały razem i wybuchnęły śmiechem. Milka nie wzięła jednak tego za żart i postanowiła spełnić ich warunki.
  • Zobaczycie, na pewno zdam egzamin na żabę – mruknęła odchodząc. Żabki słysząc to znów wybuchnęły śmiechem , ale zaraz zajęły się zabawą. Milka poszła do swojej kryjówki, żeby się zastanowić.
  • Ze skakaniem nie mam problemów – zamruczała do siebie. Potem pomyślała nad złapaniem muchy. Już kiedyś próbowała upolować jedną, która przeszkadzała jej swoim brzęczeniem, w spaniu, ale niestety mucha była szybsza. Po chwili przypomniała sobie, że widziała niedawno pajęczynę, w pomieszczeniu gospodarczym, w którą zawsze wpadały jakieś muchy. Czym prędzej pobiegła to sprawdzić. I tym razem w pajęczynie szamotała się jakaś mucha. Milka przyjrzała jej się dokładnie. Mucha trzepotała posklejanymi skrzydełkami i wołała ratunku.
  • Poczekaj jak wymyślę, jak być zieloną, to wrócę i cię uratuję – krzyknęła i już jej nie było. Teraz czekało na nią najtrudniejsze zadanie. Już miała przyozdobić swoją sierść zielonymi listkami, gdy przypomniała sobie, że zabarwiła kiedyś na zielono łapę od świeżo skoszonej trawy. Zadowolona z siebie zaczęła przewracać się na trawniku, wcierając w sierść zielony barwnik z trawy. Nie udało jej się ufarbować dokładnie, ale już po chwili miała na całym ciele zielone plamki.


  • Mogę przecież być plamiastą żabką – stwierdziła po obejrzeniu się. Bardzo ucieszona pobiegła w podskokach do pomieszczenia gospodarczego po muchę, a zaraz potem podskakując skierowała się w stronę oczka wodnego. Obeszła je dwukrotnie dookoła, ale nie znalazła żabek. Mucha bzyczała jej między zębami i próbowała uciekać. Wreszcie zrezygnowana przystanęła przy kamieniu, po którym wędrował ślimak.

  • Cześć, co masz taką strasznie smutną minkę? - zapytał.
  • Mmmm - Milka próbowała odpowiedzieć. Po chwili wypluła muchę i przydepnęła jej skrzydełka łapką. - Szukam takich dwóch zielonych żabek, które jeszcze niedawno się tu bawiły – odpowiedziała.
  • Nie ma ich już, bo nad oczkiem przelatywał bocian, który poluje na żabki i one prędko uciekły do swoich rodziców. Słyszałem jak mówiły do siebie, że nie widziały jeszcze tak wielkiego bociana – opowiadał ślimak. Z każdym jego słowem w Milce narastało przerażenie. Ostatnie słowa ślimaka słyszała już w biegu. Zostawiła muchę, która z radością wzbiła się w powietrze i pobiegła ukryć się w tujach. Wieczorem zastała ją tam Pyza.
  • Ty znowu tu się wylegujesz! – nakrzyczała na nią.- Wychodź natychmiast! - rozkazała. Milka pokiwała głową. Wtedy właśnie Pyza zauważyła, że jej siostra cała się trzęsie.
  • Co ci jest?- spytała już spokojniej – Jesteś chora?
  • Nie, tylko nie mogę wyjść, bo nad ogrodem lata wielki bocian i może mnie zjeść.
  • Coś ty znowu wymyśliła – znów krzyknęła Pyza – przecież ty jesteś pieskiem, a on poluje na żaby. Wychodź natychmiast.
  • Nie wyjdę! - warknęła Milka i weszła jeszcze głębiej. - On może nie wiedzieć, że ja jeszcze nie jestem żabą – dodała i znów się zatrzęsła ze strachu.
  • Ja nic nie rozumiem. Wychodź i mi wszystko opowiedz . Milka wysunęła zielony łepek i zaczęła tłumaczyć siostrze wszystko od początku.
  • Piesek nie może być żabką. Żabką się trzeba urodzić, a ty urodziłaś się pieskiem. - wyjaśniała cierpliwie Pyza wyciągając Milkę za ucho spod krzaków. W końcu udało się jej jakoś ją przekonać. Wieczorem u babci w domu, zwierzątka ułożyły się na swoim posłaniu, ale Milka wciąż się jeszcze kręciła.

  • No co tam? - warknęła Pyza.
  • Ale jakby co, to wytłumaczysz temu bocianowi, że ja jeszcze nie zdawałam tego egzaminu na żabkę. - odezwała się Milka i przytuliła swój zielony łepek do zaskoczonej siostry.
  • Czy ty kiedyś widziałaś żabę z wielkim puszystym ogonkiem – zapytała powstrzymując wybuch śmiechu
  • Chyba nie- odparła Milka
  • To się nie martw, bo on na pewno też nie widział. - powiedziała ziewając Pyza.