Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczekanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczekanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Psikusy



Niebo było bardzo zachmurzone, ale deszczyk jeszcze nie padał. W ogrodzie tego dnia były aż cztery pieski.
Pyza i Milka mieszkające tu na stałe i ich dwie małe koleżanki Inka i India, które bardzo często przychodziły w odwiedziny. Wszystkie zwierzątka położyły się na tarasie. Starsze próbowały się zdrzemnąć, ale nie było to takie łatwe. Maluchy stale się wierciły.
  • No zaśnijcie w końcu – warknęła na nie Pyza.-Zaraz znowu będę musiała obejść całe ogrodzenie dookoła, a chciałam trochę odpocząć.
  • Nudzi nam się – odpowiedziała India i korzystając z tego, że Pyza zamknęła oczy, pociągnęła Inkę za ucho.
  • A ła – szczeknęła szara psinka i szturchnęła małego białego psiaka. Po chwili India znów lekko ugryzła koleżankę, tym razem w ogonek. Oba małe pieski podskakiwały, szczekając i śmiejąc się coraz głośniej. Pyza spojrzała na nie zdenerwowana, ale pokręciła tylko łebkiem i podniosła się z miejsca.
  • Mam już dosyć . Teraz ty ich pilnuj – krzyknęła do siostry i pobiegła na drugą stronę ogrodu. Milka leżała tuż obok bawiących się maluchów, ale ani ich zabawy, ani oburzony głos siostry, nie był w stanie jej obudzić. Małe pieski jeszcze chwilę pobawiły się w podgryzanie, skakanie i przewracanie. Szybko się jednak znudziły.
  • No i co teraz będziemy robiły – zastanawiała się Inka.
  • Może porobimy psikusy – wymyśliła szybko biała psinka.
  • A co to znaczy? – dopytywała się jej koleżanka. India zrobiła poważną minkę i było widać, że nad czymś się mocno zastanawia. W końcu oczy jej się zaświeciły, a na małym białym pyszczku zagościł uśmiech.
  • Widzisz tą górę liści, które babcia Dota zgrabiła pod drzewem.
  • Tak – odpowiedziała Inka nadal nic nie rozumiejąc.
  • Przeniesiemy ją tutaj i przykryjemy Milkę. Nie martw się na pewno się nie obudzi – dodała szybko widząc przerażenie w oczach szarego pieska. Inka chwilę się jeszcze zastanawiała, ale wydało jej się to bardzo zabawne, więc chętnie się zgodziła pomóc. Po dłuższej chwili na tarasie, leżała usypana olbrzymia sterta liści. 
  • Tylko dobrze się przyjrzawszy można było zobaczyć, że lekko się porusza. Małe psiaki popatrzyły z dumą na efekt swojej pracy, a potem pobiegły dalej podskakując i turlając się po trawie. Przy oczku wodnym zobaczyły norkę myszek polnych. O tej porze była pusta, bo jej właścicielki pobiegły zrobić zapasy na zimę.
  • Może zasypiemy ich norkę listkami – zaproponowała India. Inki tym razem nie trzeba było namawiać.
  • Już po chwili w miejscu norki była usypana kolejna górka z liści. Zadowolone z siebie psiaki pobiegły dalej. Pod bramą siedziała Pyza i spoglądała uważnie na ulicę.
  • Teraz jej zrobimy jakiegoś psikusa – powiedziała cichutko India.
  • O nie. Ja się jej trochę boję – zawołała wystraszona Inka. - Ale co jej zrobimy – dodała zaraz zaciekawiona. - Chyba nie chcesz jej przysypać liśćmi – zadrżała lekko na samą myśl.
  • Nie. Przecież ona nie śpi. Musimy wymyślić coś innego – stwierdziła India
  • Już wiem – krzyknęła wreszcie. -Rozsypiemy liście i wylejemy na nie klej. Widziałam jakiś u babci .Potem zawołamy Pyzę. Jak przebiegnie to liście same się do niej przykleją. -dokończyła bardzo dumna ze swojego pomysłu. Dwa małe psiaki szybko uwinęły się, przygotowując pułapkę. Inka była trochę zdenerwowana, ale India przekonała ją, że nikt nie będzie ich przecież podejrzewał, bo uciekną na drugi koniec ogrodu.
  • No dobrze, ale kto w takim razie zawoła Pyzę – dopytywała się Inka.
  • Coś się wymyśli – wysapała India polewając liście klejem ze słoika. Nagle w ogrodzie rozległy się, głośne, piskliwe krzyki myszek. Wróciły właśnie do norki z małymi, rajskimi jabłuszkami w łapkach.
  • Gdzie jest nasza norka? Skąd się wzięły tutaj te liście? – wrzeszczały zdenerwowane.
Zaalarmowana tym krzykiem Pyza, pobiegła w ich kierunku. Po drodze niestety wpadła w przyszykowaną dla niej pułapkę. Ponieważ bardzo się rozpędziła, poślizgnęła się na stercie liści polanych klejem. Próbowała się podnieść, ale łapki rozjeżdżały jej się we wszystkie strony. Wreszcie udało jej się stanąć. Otrząsnęła się szybko i nawet nie zauważyła, że wygląda jak usypana sterta liści. Krzyki myszek wciąż nie ustawały. Pyza widziała je już z daleka.
  • Co się stało – krzyknęła do nich. Małe myszki już miały opowiedzieć co się stało, gdy nagle zamilkły i stanęły jak wryte. W ich małych oczkach było widać strach.
  • Ojej! To jakiś liściasty potwór – zawołały przerażone. To on naniósł nam liści na nasz domek, a teraz na nas poluje. Uciekajmy.- krzyknęły do siebie i szybko pobiegły ukryć się w gęstwinie pobliskiego żywopłotu.
Pyza rozejrzała się dookoła, ale nic strasznego nie zauważyła. Podeszła bliżej do ziemianki. Nigdzie nie było widać mysiej norki. Przyjrzała się też dokładnie wielkiej kupie liści, która pojawiła się w tym miejscu.
  • Dziwne – mruknęła do siebie psina i postanowiła znaleźć swoją siostrę. Białego dużego pieska nigdzie nie było.
  • Milka!– krzyknęła zaniepokojona. Spojrzała na taras, ale tam leżała tylko usypana góra liści.
  • Milka! – wrzasnęła z całej siły. Myszki schowane w krzakach przyglądały się temu z daleka, trzęsąc się ze strachu.
  • Ten potwór poluje teraz na biedną Milkę – powiedziała cichutko jedna z nich.
  • Miillkkaa! - znowu rozległo się głośne wołanie. Pyza wchodziła właśnie na taras, gdy nagle sterta liści ruszyła się i spod niej wysunął się biały, puszysty ogon Milki. Pyza stanęła zaskoczona. Do jej uszu doleciał cienki, przerażony głosik jednej z myszek.
  • Tych potworów jest więcej. Jeden zjadł Milkę, a drugi wbiegł na taras. Trzeci pewnie chciał zjeść nas i dlatego leży na naszej norce. Ratunku – dobiegło spod żywopłotu. Pyza podeszła bliżej do sterty liści. Rozgarnęła je pyszczkiem i szturchnęła nadal śpiącą siostrę. Milka zerwała się na nogi. Liście pospadały z niej na wszystkie strony. Potem otworzyła zaspane oczy. Zobaczyła przed sobą dziwną górę liści, która się ruszała i wykrzykiwała coś do niej tak jak jej siostra. Przetarła jeszcze raz oczy, ale obraz się nie zmienił.
  • Coś ty zrobiła z tymi liśćmi – krzyczała już bardzo zdenerwowana Pyza. Machnęła też parę razy pyszczkiem i jeden listek odkleił jej się od mordki.
  • Ja nic nie zrobiłam – odpowiedziała, lekko jeszcze zaspana Milka -Ale dlaczego ty się tak przebrałaś. Pyza obejrzała się dokładnie. Wszędzie miała poprzyklejane liście. Zerwała jeden zębami, powąchała go i już wszystko zrozumiała.
  • To maluchy – warknęła. To one tak narozrabiały. Ja im zaraz pokażę – dodała pod nosem i pobiegła poszukać małych psotników. Znalazła je blisko oczka. Dwa małe pieski leżały na trawie i turlały się ze śmiechu. Widząc jednak zbliżającą się Pyzę siadły obok siebie i podkuliły małe ogonki. Szara starsza koleżanka wyglądała bardzo groźnie, mimo,że nadal miała na sobie wiele liści. Małym pieskom nie było już do śmiechu.
  • Przepraszamy – zawołały równocześnie.- To tylko niewinne psikusy – dodała skruszona India.
  • Te psikusy, nie były niewinne, bo wyrządziły krzywdę innym. Myszki są przerażone, ja jestem cała brudna, a babcia musi znowu zgrabiać liście.
  • Przepraszamy – jęknęły znowu winowajczynie.- To się już nie powtórzy.
  • Widzicie te dwa duże worki z liśćmi, stojące obok koszy na śmieci.
  • Tak – skinęły łebkami małe pieski.
  • Do wieczora wszystkie liście z całego ogrodu macie znieść i ułożyć w tamtym miejscu.
Małe pieski nie próbowały nawet dyskutować z rozzłoszczoną Pyzą. Spuściły małe łebki i zabrały się za pracę. Po paru godzinach wszystkie liście leżały na wielkiej stercie, a dwa małe psiaki wykończone padły nieopodal worków. Już miały zasypiać ze zmęczenia, gdy nagle worki zatrzęsły się i zaczęły wypluwać z siebie liście. Małe psinki pisnęły z przerażenia.

  • To chyba zemsta liści. Atakują nas – krzyknęła Inka.
  • Uciekajmy – zdecydowała przerażona India. Oba pieski uciekły w popłochu. Z worków wygramoliły się Pyza i Milka.
  • Tak się robi psoty – zaśmiała się duża biała psina i przybiła łapą piątkę ze swoją siostrą.

poniedziałek, 3 marca 2014

Błoga cisza





-    Ale jest milutko – powiedziała Pyza, wygrzewając się w promieniach wiosennego słońca.
-    M hmm – mruknęła leniwie, leżąca obok niej Milka.
-    I taka cisza dookoła – rozmarzyła się jeszcze starsza siostra, wyciągając przednie łapy. Nagle po ulicy przejechał jakiś pojazd i oba pieski zerwały się, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie zatrzyma się w okolicy.
-    No widzisz i już po naszym odpoczynku. Chyba niepotrzebnie tak się zachwycałaś – krzyknęła Milka biegnąc parę kroków za siostrą.
- Będę cię musiała nauczyć jak delektować  się taką chwilą ciszy – dodała biała psina, już bardziej do siebie.
-   O tak w odpoczywaniu jesteś mistrzem – zaśmiała się sznaucerka. - Mamy bardzo odpowiedzialne zadanie. Musimy pilnować   babci domu i ogrodu. Nie możemy ciągle odpoczywać  .
-    Wiem – Milka poparła ją niechętnie. - Ale fajnie by było, gdyby ktoś nam w tym pomagał.
-    Wieczorem przychodzi do nas India. Będzie mieszkała z nami cały miesiąc, bo Igorek z rodzicami wyjeżdżają na wakacje. Jest już na tyle duża, że będzie mogła nam pomagać   . Trzeba ją jednak do tego przeszkolić  – dodała jeszcze Pyza i pobiegła w drugi koniec ogrodu.
-    Nie przejmuj się, ja już się tym zajmę – uśmiechnęła się Milka do obrazka, który właśnie pojawił się w jej głowie .( Cisza, spokój dookoła. Mała India biega pilnując obejścia, a ona i Pyza leżą wyciągnięte na tarasie, od czasu do czasu leniwie się przeciągając.)
- Sielanka – mruknęła do siebie. Szybko jednak musiała porzucić   te myśli, bo obok ogrodzenia przechodziła gromada dzieci. Milka bardzo lubiła ten moment, kiedy dzieci wracały ze szkoły. Często zatrzymywały się przy siatce i zachwycały się pieskami. Starała się wtedy pokazać    z jak najlepszej strony. Skakała, machała ogonkiem, a że jej ruchy nigdy nie były dobrze skoordynowane, najczęściej potykała się o coś i lądowała na ziemi. Dzieci jednak bardzo lubiły przyglądać   się jej popisom.
Wieczorem do domu babci Doty przybyła India. Igorek przywiózł jej czerwone posłanie  i ulubiony żółty kocyk oraz małą metalową miseczkę. Piesek dawno nie gościł u babci, więc był bardzo podekscytowany.
-    Ale fajnie? Co? Będę znowu u was mieszkała. Będziemy się świetnie bawić. Zobaczycie. Ale macie duże miejsce. Moje jest bardzo malutkie, ale też milutkie. Chyba będę trochę tęsknić, ale dam radę. Jestem już przecież dużym psem – trajkotała od drzwi, a mówiąc ostatnie zdanie wypięła dumnie klatkę i uniosła swój mały biały łepek, jak najwyżej umiała.
-    Od kiedy ona już tak dobrze  szczeka – zastanawiała się Pyza.
-    A nie wystarczyłoby tylko małe "Hej!" na powitanie – mruknęła Milka. India w tym czasie przebiegła już kilka razy po całym pokoju. Wbiegła też do kuchni, skąd babcia musiała ją przegonić , zaznaczając, że tu nie wolno.







 Kilka razy wskoczyła na zasypiające starsze koleżanki, aż w końcu trafiła na swoje miejsce i zwinięta w kłębek zasnęła.
Rano babcia wypuściła wszystkie trzy pieski na dwór.
-    Ale fajnie! Piękna pogoda prawda. Patrzcie, a tam lecą jakieś ptaki. Może polecę się z nimi przywitać? Chyba zaraz będzie śniadanie. Babcia zawsze wam daje smakołyki. Już nie mogę się doczekać. A co potem będziemy robiły? - India biegała po ogrodzie. Humor jej dopisywał, a pyszczek nadal się nie zamykał. Milka próbowała przyglądać  się małej psinie spod przymkniętych jeszcze powiek, ale szybko ją znudziło obracanie łebkiem to w jedną, to w drugą stronę. Pyza przebiegała wzdłuż ogrodzenia wywiązując się jak zwykle sumiennie ze swoich codziennych obowiązków.
-    Czemu tak wolno biegasz? Ja umiem już znacznie szybciej. Zobacz tam też mieszkają jakieś pieski. Cześć pieski nazywam się India i teraz tu trochę pomieszkam. Pyza? A dlaczego tak się ciągle rozglądasz? Boisz się czegoś? Nie bój się ja cię obronię, bo już jestem duża. Oj gdzie to śniadanie, bo burczy mi w brzuszku?- wyrzuciła z siebie jednym tchem  mała psinka  i już jej nie było.
Przy ogrodzeniu stała tylko szara sznaucerka, kiwając ze zdziwienia łebkiem.
-    Nawet nie wiedziałam, że można tyle powiedzieć  w tak krótkiej chwili. - mruknęła wykrzywiając pyszczek. - Mam nadzieję, że to tylko jej chwilowy zachwyt nową sytuacją i szybko jej przejdzie – dodała jeszcze z po wątpieniem w głosie. Babcia właśnie wyniosła trzy pełne miski i wszystkie pieski pobiegły w jej stronę.

-  Pyszne co? I ten makaron z mięsem, wspaniały – słychać  było między jednym, a drugim mlaśnięciem.
 - A wy też macie takie pyszne? Może trochę spróbuję? Może wasze jest inne. Mniam, mniam. Moje się już kończy - mówiąc to mały piesek podszedł do miski Pyzy.

-    No tego już za wiele! - szara psina szczeknęła donośnie. Milka na wszelki wypadek odsunęła się nieco, nie przerywając jedzenia.
-    Okej! Okej!Zrozumiałam! - India odskoczyła wystraszona.- Ale jestem małym pieskiem i muszę się dobrze odżywiać. Muszę przecież mieć siły, żeby tak szybko biegać. Nauczę się też tak głośno szczekać.    . Wszyscy się będą mnie bali. Ja już skończyłam i polecę się napić. Co wy tak długo jecie? - słychać   było jeszcze z oddali. Dwa duże pieski spojrzały po sobie i zrezygnowane pokręciły łebkami. Potem w ciszy dokończyły swój posiłek.

-    Pamiętasz? Zobowiązałaś się ją uczyć  – przypomniała Pyza siostrze. - Z wielkim zainteresowaniem, będę czekała na efekty – zaśmiała się jeszcze i podreptała w kierunku bramy.
Tym razem obrazek przyszłej sielanki nie pojawił się w myślach Milki. Spojrzała na biegającego po ogrodzie z prędkością światła małego, białego pieska.
-    To chyba będzie trudniejsze niż myślałam – mruknęła pod nosem i ruszyła w kierunku koleżanki. Biała kulka przemieszczała się jednak tak szybko, że zrezygnowana stanęła na środku ogrodu i krzyknęła.

-    India!
Nawet nie zdążyła wygodnie usiąść, gdy usłyszała piskliwe szczekanie, a po chwili mała India była już przy niej.
-    Będziemy się bawić ? Skończyłaś wreszcie jeść ? A kiedy będzie drugie śniadanie? Gdzie właściwie poszła Pyza?
Milka otworzyła pysk, ale nie wiedząc, na które pytanie ma odpowiedzieć, zamknęła go z powrotem. W końcu patrząc chwilę na wiercącą się przed nią małą psinkę, najpierw groźnie warknęła, a potem zaczęła do niej mówić poważnym głosem.

-    Jesteś już dużym pieskiem, więc...
-    No przecież wiem, że już jestem duża. Jestem też bardzo szybka. Może się po ścigamy. Ja chętnie ci pokarzę jak szybko bie....
-    Cisza! - warknęła zdenerwowana Milka. - Ja jestem starsza i mówię, a ty mnie słuchaj. Mała psinka już otwierała pyszczek, żeby coś odpowiedzieć, ale mina dużego białego psa stojącego przed nią, przekonała ją by tego nie robić .
-    Jesteś już duża – Milka zaczęła ponownie – i musisz mieć   jakieś obowiązki. My z Pyzą stróżujemy w domu i w ogrodzie. Za to babcia o nas dba i dobrze nas traktuje. Ty też musisz zapracować   na swoją miskę pysznej karmy. Mała psinka słuchała z szeroko otwartymi oczami i uchyloną mordką.
-    To na jedzenie trzeba pracować? A co to jest praca? Ja się chętnie nauczę tej pracy? Mój Igorek to dawał mi jedzenie bez pracy. Ale dostawałam suchą karmę. Można ją zjeść, ale nie jest taka pyszna jak ta od babci.
Milka przewróciła oczami .
-    Cisza! – znów musiała warknąć, by przerwać   ten potok słów wydobywający się z małej białej mordki. Stróżowanie to ważne zadanie. Trzeba biegać  po ogrodzie i dobrze się wszystkiemu przyglądać. Jak zobaczysz coś niepokojącego musisz przyjść   do mnie, lub do Pyzy i wszystko nam opowiedzieć . Zrozumiałaś?
-    Tak – India kiwnęła łebkiem. Będę wspaniale stróżować, bo ja już jestem duża. I umiem też szybko biegać. To będzie fajna zabawa.

-    Dobrze ! Już dobrze! - przerwała zniecierpliwiona Milka. - Biegnij teraz po Pyzę, i powiedz, że ty ją zastąpisz. Mała psinka pobiegła podekscytowana perspektywą nowej przygody. Po chwili na tarasie w promieniach słonecznych wygrzewały się dwa pieski babci Doty.

-    A jednak sielanka – zamruczała Milka uśmiechając się pod nosem.
-    Widziałam ślimaka, ale schował się do domku. To nie ładnie z jego strony. Po ulicy jedzie jakiś samochód. Ptaki usiadły na naszym drzewie, ale je przegoniłam. Chyba dobrze sobie radzę . Bo ja już jestem duża i odważna.
-    I to ma by  sielanka, a  gdzie nasza błoga cisza? – oburzyła się Pyza.
-    Nad tym muszę jeszcze niestety popracować  – odpowiedziała jej siostra wpychając sobie do uszu dwie małe szyszki i z błogą miną układając się do snu.