Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 kwietnia 2013

Nagroda za odwagę




W końcu przyszła wiosna. W tym roku była bardzo spóźniona i wszyscy powitali ją z wielką radością. Trzeba było wykonać wiele prac w ogródku, więc babcia każdą wolną chwilę spędzała na wygrabianiu liści, wsadzaniu nowych roślinek i wyrywaniu pierwszych chwastów. Milka i Pyza też miały więcej obowiązków. W ogrodzie pojawiło się mnóstwo nowych zwierzątek. Wszystkie szukały miejsca na swoje domki, więc co rusz dochodziło do jakiś kłótni. Pyza pilnowała domu, godziła zwaśnione zwierzątka i towarzyszyła babci. Milka miała jej pomagać, ale większość czasu spędzała ukrywając się w krzakach. Babcia właśnie znów wyszła do ogródka.



  • Ależ ty zarosłaś – powiedziała, przyglądając się Pyzie, przez swoje okulary. Przez tą spóźnioną wiosnę, nie znajdę chyba czasu, żeby cię ostrzyc. - dodała jeszcze kręcąc głową i zabrała się za kolejną grządkę. Pyza nie przejęła się słowami babci, bo nie przepadała za strzyżeniem. Wprawdzie zbyt długa grzywka zasłaniała jej oczy, a broda zawsze brudziła się przy jedzeniu, ale wolała to, niż odgłos maszynki do golenia.
Po południu do domu babci przyszedł jakiś nieznajomy mężczyzna. Pieski obwąchały go dokładnie i groźnie obwarczały.
  • Ciekawe kto to? – zastanawiała się Milka przyglądając się nieznajomemu.
  • Nie wiem – odpowiedziała Pyza - ale pachnie wieloma psami.
  • Tak – przytaknęła jej siostra nie spuszczając nieznajomego z oczu. Babcia otworzyła garaż i mężczyzna zaczął rozkładać tam dziwny stół, a potem przyniósł skrzynkę z jakimiś narzędziami.
  • Nie podoba mi się to – stwierdziła Pyza i oba pieski znów zaczęły szczekać i warczeć.
  • Spokój! – krzyknęła babcia i pieski natychmiast ucichły. Spoglądały jednak na nieznajomego z bardzo groźnymi minami.
  • To jest psi fryzjer – wyjaśniła im babcia.- Ostrzyże Pyzę, bo ja mam za dużo innych zajęć.
Pyza wyglądała na przerażoną. Zastanawiała się właśnie, czy ma uciekać i dokąd, ale wiedziała, że nie uda jej się od tego wymigać.
  • Nie martw się – pocieszała ją siostra. - mogę go ugryźć – dodała i zrobiła krok do przodu.
  • Ani mi się waż – zatrzymała ją Pyza – Może rzeczywiście trochę się boję, ale ludzi gryźć nie wolno. Co by na to powiedziała Babcia. To przekonało Milkę, bo usiadła grzecznie przy Pyzie. Nieznajomy mężczyzna nadal rozkładał swoje narzędzia w garażu.
  • Mogę ci pokazać takie miejsce w krzakach, że nikt cię tam nie znajdzie – zaproponowała Milka.
  • Nie mogę uciec, bo zawiodę babcię – odpowiedziała Pyza, ale jej głos nie był bardzo przekonywający.
  • Ale to miejsce jest niezawodne – nadal upierała się Milka. Tym razem Pyza nie odpowiedziała, bo podeszła do nich babcia. W ręku trzymała psi kaganiec.
  • Muszę ci to założyć na pyszczek – stwierdziła, pokazując metalowy przedmiot – Wiem, że jesteś grzecznym pieskiem, ale ten pan, cię jeszcze nie zna i woli, żebyś to miała na wszelki wypadek. Pyza spuściła łepek i pozwoliła sobie założyć przyniesiony przedmiot.
  • Ja się nie zgadzam! – zaszczekała widząc to Milka – To moja siostra i będę jej bronić! – krzyknęła i zawarczała najgroźniej jak umiała. Babcia nie zwróciła jednak na nią uwagi, tylko weszła z Pyzą do garażu i zamknęła za sobą drzwi. Milka została sama. Spróbowała jeszcze szczekać, potem warczała, a na koniec zawyła przeciągle, ale nikt do niej nie wyszedł. W końcu położyła się pod drzwiami, przysłuchując się odgłosom pracującej maszynki do golenia. Powieki robiły jej się coraz cięższe i cięższe, aż wreszcie zasnęła.
  • Cześć, co tu tak leżysz?- obudził ją głos znajomej myszki.
  • Pilnuję Pyzy, bo przyszedł do niej psi fryzjer i ją strzyże w garażu – odpowiedziała nieco zaspanym głosem.- To musi być chyba straszne, bo wiesz jaka moja siostra jest odważna, a tym razem wyraźnie się bała. Myszka kiwnęła główką ze zrozumieniem.
  • Ale ty też musisz być bardzo odważna jak ciągle tu leżysz- powiedziała wreszcie.
  • No pewnie – dumnie stwierdziła Milka.
  • Ja na twoim miejscu już dawno bym uciekła – stwierdziła myszka.
  • No wiesz, przecież ktoś musi bronić Pyzy – odparła Milka i wyprężyła pierś do przodu, żeby w ten sposób podkreślić swoją odwagę.
  • No tak, ale ty pewnie będziesz następna do tego strzyżenia – kontynuowała swoją myśl myszka. Do Milki nagle dotarło o czym mówi jej koleżanka. Przerażenie pojawiło się na jej pyszczku. Zerwała się na nogi i zanim myszka zdążyła coś jeszcze powiedzieć, już jej nie było.
  • No chyba jednak nie jest taka odważna – skomentowała tą ucieczkę myszka i na wszelki wypadek też pobiegła się ukryć.

Po dłuższej chwili drzwi garażu się otworzyły i wybiegła z nich całkiem odmieniona Pyza. Wyglądała teraz jak prawdziwy sznaucer, tylko brodę miała nieco zbyt krótką, bo włosy tak bardzo się tam skołtuniły, że nie można ich było rozczesać. 

Babcia pożegnała się z panem fryzjerem i poszła do domu. Po chwili wyszła trzymając w ręku spory kawałek kiełbasy.
  • Proszę – powiedziała podając go Pyzie – to nagroda za to, że byłaś taka dzielna – dodała i poklepała pieska po łebku. Pyza zjadła przysmak i z radością zamerdała ogonkiem. Gdy oblizywała swoją nową, nieco przykrótką bródkę, uświadomiła sobie, że nigdzie nie ma jej siostry. Pobiegła więc do ogrodu rozglądając się bacznie.
  • Już możesz wyjść ze swojej kryjówki – krzyknęła zatrzymując się przy pobliskich tujach. Milka wychyliła się nieco i zapytała
  • A fryzjera już nie ma?
  • Nie, już pojechał – odpowiedziała Pyza. Milka wyszła z ukrycia. Kiedy przyglądała się siostrze wyczuła od niej dziwny, znajomy zapach.

  • Co ty jadłaś takiego wspaniałego?
  • Dostałam nagrodę za odwagę od babci- wyjaśniła siostrze Pyza.
  • A dlaczego ja nie dostałam? - zdziwiła się Milka. Przecież ja cię dzielnie broniłam! Pyza wzruszyła ramionami i pobiegła zrobić obchód wzdłuż ogrodzenia.
  • Jaki ładny nowy piesek – powiedziało jakieś dziecko przechodzące obok płotu. Pyza uniosła dumnie pyszczek i zaprezentowała się cała.
  • No tak, same szkody z powodu tego fryzjera. - pomyślała Milka – Nie dość, że nie dostałam pysznej kiełbaski, to nikt się teraz mną nie zachwyca – powiedziała do siebie wchodząc z powrotem pod krzaki. - No i jeszcze Pyza ma teraz tak krótką grzywkę, że nawet w mojej kryjówce mnie dojrzała. Następnym razem chyba go pogryzę – zawarczała do siebie groźnie.
  • Włosy w uszach też mam wycięte i teraz lepiej wszystko słyszę – nagle dobiegł do niej wesoły głos Pyzy.

1 komentarz:

  1. Świetna bajka, czekamy z Arturkiem na więcej:)

    OdpowiedzUsuń