Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 23 października 2012

Kominiarz


Zawsze przed zimą dom babci Doty odwiedzał kominiarz. Tym razem któregoś dnia też się pojawił. Był ubrany cały na czarno i ubrudzony sadzą. Miał ze sobą torbę wyposażoną w potrzebne narzędzia i długą linę zakończoną szczotką do przepychania kominów. Pyza i Milka przyglądały się jego pracy z daleka.
Kominiarz przystawił długą drabinę i wszedł po niej na dach.
 - Ale on jest odważny – powiedziała Milka – Ja nawet boję się wejść po schodach -dodała i obserwowała dalej zafascynowana. Kominiarz wrzucił przepychacz do komina i ruszał nim, żeby oczyścić go dokładnie z sadzy. Milce szybko znudziło się oglądanie jego pracy i pobiegła bawić się z myszkami.
 - Gońcie mnie! – zawołała i zaczęła uciekać. Myszki bardzo lubiły zabawę z Milką, więc chętnie spełniły jej prośbę. Po chwili przyłączył się do nich znajomy szczurek.
 - Ja też się z wami chętnie pobawię – powiedział i pobiegł za myszkami. Zabawa trwała, a pan kominiarz skończył wyciągać sadzę do wiaderka, powiesił je na drabinie i poszedł na przerwę. Babcia wyszła do ogrodu powiesić pranie.
 - Tylko mi go nie zerwij ze sznura! – krzyknęła do Milki i pomachała jej groźnie palcem.
Milka kiwnęła głową i znów pogoniła myszki i szczurka. Pyza zajęta pilnowaniem domu, co chwilę widziała ich przebiegających , to w tę, to w drugą stronę. W pewnym momencie myszki postanowiły przebiec pod drabiną. Szczurek też zwinnie przebiegł pod nią i obejrzał się do tyłu, żeby sprawdzić jak daleko jest Milka.
- Nie dogonisz nas!– krzyknął do niej. Milka niewiele myśląc, też skierowała się pod drabinę. Była niestety znacznie większa od swoich towarzyszy zabawy, więc uderzyła w nią mocno. Drabina zachwiała się niebezpiecznie i wiaderko z sadzą spadło z góry obok przebiegającej Milki. Rozległ się straszny hałas, więc szczurek odwrócił się ponownie. Ujrzał za sobą wielkiego psa podobnego do Milki, ale ten był cały czarny. Przerażony szybko pobiegł do swojej norki. Myszki też wystraszyły się czarnego psa i zaraz się schowały.
 - Hej! – zawołała zdziwiona Milka – czy teraz bawimy się w chowanego? – spytała i zaczęła węszyć, szukając swoich przyjaciół. Wcale nie zauważyła, że sadza osadziła się na jej białym futerku. Jak przystało na psa tropiącego spuściła łeb nisko i obwąchiwała okolicę.
 - Zaraz was znajdę – mruknęła pod nosem. Oczywiście wcale nie patrzyła przed siebie, zajęta węszeniem. Przeszła więc parę razy pod rozwieszonym praniem babci, pozostawiając na nim czarne smugi. Nie znalazła myszek, ani szczurka. Zrezygnowana wróciła do Pyzy, aby się jej poskarżyć.
 - A co ty znowu nabroiłaś! – krzyknęła Pyza na jej widok. Milka nie rozumiała o co jej chodzi i zrobiła zdumioną minę.
 - Gdzie ty się tak wybrudziłaś !– zdziwiła się Pyza. Milka obejrzała się dokładnie i dopiero zauważyła, że jest teraz czarnym psem.
 - Fajnie co! – zawołała uśmiechnięta - wyglądam teraz jakbym wróciła od fryzjera.
 - Milka! - nagle rozległ się zdenerwowany głos babci.
 - No przecież to nic takiego – stwierdziła Milka i pobiegła się jej pokazać. Okazało się jednak, że babcia jest bardzo niezadowolona, bo dojrzała swoje pranie. Gdy pojawiła się jeszcze cała czarna Milka, babcia nie wytrzymała.
 - Już nie mam do ciebie sił !– krzyknęła. - Szykuj się do kąpieli !– dodała i poszła zrezygnowana szykować wodę. Milka nie lubiła się kąpać, bo szampon wpadał jej do oczu, ale tym razem spuściła ogon i podreptała za babcią. Aż do wieczora trwało sprzątanie. Babcia musiała ponownie wyprać i powiesić pranie, a kominiarz sprzątnął sadze i odstawił drabinę. Wieczorem babcia nadal gniewała się na Milkę.
 - Nie rozumiem dlaczego babcia jest taka zła.- stwierdziła Milka – przecież miałam uważać, żeby nie zerwać prania i go nie zerwałam .Prawda? - spojrzała na Pyzę zdziwiona. Pyza tylko kiwnęła głową zrezygnowana i nic nie odpowiedziała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz