Łączna liczba wyświetleń

piątek, 28 września 2012

Zabawa w pociąg

Kombajn Henio pojechał ze swoim kolegą, kombajnem Bizonem na pobliską budowę. Mieli tam swoich przyjaciół, dźwig, spychacz i taczkę. Tym razem postanowili pobawić się w pociąg.
- Ja jestem największy, więc zostanę lokomotywą – powiedział dźwig i ustawił się pierwszy. Do niego podoczepiały się wagoniki. Pierwszy wagon to kombajn Henio, drugi spychacz, za nim kombajn Bizon, a na końcu doczepiła się do nich taczka. Betoniarka, nie mogła przyłączyć się tym razem do zabawy, bo właśnie robiła beton. Stanęła więc na brzegu udając zawiadowcę stacji.
- Odjazd! – krzyknęła. Dźwig wydał z siebie dźwięk podobny do gwizdu i ruszył do przodu. Za nim powoli potoczyły się wszystkie wagoniki. Pociąg rozpędzał się coraz bardziej. Wszystkie maszyny warczały już bardzo głośno, bo ich silniki pracowały na pełnych obrotach. Zabawa była wspaniała. Pociąg jeździł po całej budowie, zataczając kółka między wybudowanymi już murami. Betoniarka skończyła kręcić beton i wylała go do stojącego obok specjalnego naczynia.
- Ja też chcę do was dołączyć! – krzyknęła i zaczęła ich gonić.
-  Zwolnijcie! – zawołała taczka – ja mam tylko jedno kółko i nie mogę nadążyć za wami – dodała swoim cienkim głosem. Hałas, który robiły silniki był jednak tak wielki, że nikt jej nie usłyszał. Dźwig znów zrobił ostry zakręt i wszystkie podoczepiane maszyny skręciły razem z nim. Taczka nie wyrobiła zakrętu i oderwała się od nich. Była tak rozpędzona, że potoczyła się do przodu i wpadła wprost do naczynia z betonem.
 - Pomóżcie mi – zawołała – ale nikt jej nie usłyszał. Pociąg nadal pędził bardzo szybko. Zabawa trwała jeszcze dość długo, aż maszyny w końcu się zmęczyły. Dźwig zaczął zwalniać i  zatrzymał się całkowicie.
 - Świetnie się bawiliśmy – powiedział kombajn Henio.
 - A gdzie jest taczka? – zdziwił się dźwig i zaczął obracać swoje ramię to w prawo, to w lewo, przeszukując plac budowy.
 - O nie! – krzyknął – Taczka wpadła do betonu i nie może się ruszać. Wszystkie maszyny pojechały zobaczyć co się stało. Taczka leżała do połowy zanurzona w betonie, który już zrobił się twardy jak kamień.
 - Nie martw się , zaraz ci pomożemy – powiedział kombajn Bizon.
 - Tylko jak? – zmartwiła się betoniarka. Beton jak stwardnieje jest prawie nie do rozbicia.
 - Mogę przyczepić sobie duży ciężar i zrzucić go na taczkę – wymyślił dźwig . Widziałem kiedyś jak mój dziadek burzył w ten sposób mury. - dodał dumnie.
 - Nawet o tym nie myśl – odezwał się zdenerwowany spychacz. Przecież zrobisz w ten sposób taczce krzywdę. Pozostałe maszyny też mu przytaknęły.
 - To musimy zawołać narzędzia z garażu, może znowu nam pomogą – powiedziała betoniarka i poszła poprosić narzędzia. Przyszedł młotek, dwa śrubokręty, klucz francuski i miarka.
 - Co znowu nabroiliście? - zapytał młotek i obejrzał dokładnie co się stało.
 - Tutaj to tylko ja mogę wam pomóc – dodał i wziął się do pracy. Skakał zwinnie na swojej jednej nodze dookoła taczki, co chwilę mocno pukając w beton. Uważał bardzo żeby nie uderzyć taczki.  Ona jednak i tak bardzo się bała i na pewno by się trzęsła ze strachu, ale nadal nie mogła się ruszać. Nagle na betonie powstały pierwsze pęknięcia i młotek jeszcze bardziej przyspieszył. Po chwili zaczęły odkruszać się pierwsze kawałki. Młotek pracował tak jeszcze przez godzinę, aż wreszcie uwolnił całą taczkę.

 - Bardzo ci dziękuję – odparła zadowolona. Może następnym razem też się z nami pobawicie, a ja na pewno będę bardziej uważała – obiecała taczka zerkając z uśmiechem na narzędzia. Młotek, choć  bardzo zmęczony, też się do niej uśmiechnął.

2 komentarze:

  1. Kolejna świetna bajka na dobranoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dziękuję. tym razem jest to bajka na zamówienie, mój wnuczek Igorek powiedział "Babusiu opowiedz mi bajkę o kombajnie Heniu i kombajnie Bizonie, jak bawią się w pociąg" a ja wymyśliłam resztę. Więc jest to nasza wspólna praca.Bardzo się cieszę że Tobie też się podoba.

    OdpowiedzUsuń